Odmłodzony Canon XM1 – XM2
Po ukazaniu się na rynku Canon’a XL1s - udoskonalonej wersji XL1, zastanawialiśmy się czy będzie następca XM1? Długo oczekiwany, ale już jest! Zaprezentowany w lipcu 2002. Canon nie śpi. Jednak w przypadku tego modelu doszło sporo nowych, również multimedialnych dodatków.
Canon XM2 to lepszy obraz, poprawiony dźwięk i multimedia, których dotychczas brakowało w modelach high-end Canon’a. Czy zadowoli najwybredniejszych? Zobaczymy.
Zatem co nowego?
Niemal identyczny jak XM1. Ale jest nowe „serce”!
Zastosowano zupełnie nowe przetworniki: 1/4" 3CCD 470 tys. pixeli (efektywnych 440 tys.) wykorzystujące Pixel-Shift - przesunięcie pixeli w pionie i poziomie dzięki czemu osiągnięto rozdzielczość 1.7 MEGA pixeli dla trybu PHOTO oraz magiczne 540 linii w poziomie dla VIDEO. Pixel-Shift to również redukcja pionowych smug w obrazie. Jasność obiektywu F1.6 - 2.8 i dla PHOTO: F2.0 - 2.8.
Wykorzystano nowy procesor sygnałowy LSI dający żywsze barwy, który ma mniejsze szumy o 3dB S/N niż poprzednik XM1.
Pozostała niezmieniona, ostro rysująca, fluorytowa optyka o 20-krotnym zakresie zoom’u optycznego 4.2 - 84mm (odpowiednio dla małego obrazka: 39.5 - 790 mm).
Oprócz standardowych migawek z zakresu 1/50 – 1/16000 znajdujemy również wolne: 1/25; 1/12; 1/6. Wzmocnienie tym razem do 18dB, przez co wzrosła czułość kamery. Minimalne oświetlenie - w granicach 3 lux’ów oraz 0.37 lux’a w trybie Low Light.
“CUSTOM Preset” – swoje ustawienia: COLOR GAIN, COLOR PHASE, SHARPNESS, SETUP LEVEL (ustawienia koloru, nasycenia, ostrości obrazu oraz poziomu czerni). Przycisk CUSTOM Key – można mu przypisać często używane funkcje z trybu Camera i VCR. Dołożono kilka nowych efektów m.in.: Tracer, Mirror i służące do łączenia scen: Wipe, Overlap. Poprzednie to: Black and White, Sepia, Art, Strobe, Mosaic oraz Black auto Fade.
ZEBRA Level umożliwia regulację poziomu wyświetlania zebry w wizjerze: 80% 85% 90% 95% 100%.
Ciekawostką wśród sprzętu amatorskiego jest funkcja „Clear Scan”, dostępna również w XL1s – służy do czystego nagrywania z ekranu TV i monitora PC w zakresie częstotliwości: 50.3 - 200 Hz. Interval Timer - nagrywanie z interwałem czasowym - 4 tryby (czas przerwy: 30 sek. 1 min. 5 min. 10 min., czas rejestracji: 0.5 sek. 1 sek. 1.5 sek. i 2 sek.).
Wreszcie to na co szczególnie czekaliśmy, zmiany dotyczące dźwięku. Ręczna, niezależna kontrola poziomu zapisu Audio z wskaźnikami wysterowania na LCD oraz bocznym wyświetlaczu EVF – rozwiązanie podobne do XL1s. Fabryczne ustawienia charakterystyk dla mikrofonu: (Normal – jak sama nazwa wskazuje, pełne widmo akustyczne/Voice – z ang. głos, idealny do rejestracji rozmów (średnie tony)/Wind Screen – tłumik wietrzny, obcinający niskie tony - poniżej 200Hz).
Zwiększono rozdzielczość ekranu LCD, nadal 2.5” ale już 200tys. pixeli.
Kolejna miła rzecz, wszystkie możliwe wejścia i wyjścia (analogowe i cyfrowe), gniazdko USB oraz gniazdo kart pamięci SDmemoryCard i MultiMediaCard (jak dla Panasonic’a). Rozwiązanie to umożliwia rejestrację zdjęć w formacie JPEG o rozdzielczości: 1488 x 1128 pixeli – Fine (860 kB), Standard (580 kB) oraz 640 x 480 pixels - Fine (125 kB), Standard (65 kB). Wgrywanie tytułów oraz stron 640 x 480.
Tablica kontrolna – colour BARS standard EBU. Tryb 16:9 pełny i ten z czarnymi pasami u góry i dołu ekranu w trybie 4:3, który w połączeniu z trybem FRAME Movie (rejestracja 25 pełnych klatek) sprawia efekt kamery filmowej. Jest jeszcze funkcja DV Control – służąca do synchronizacji startu zapisu i pauzy z innymi kamerami DV albo z dyskami twardymi jednocześnie.
Kamera wyposażona jest w duży, idealnie zsynchronizowany pierścień ostrości. Pozostał ten sam optyczny stabilizator obrazu, idealnie kompensujący drgania nawet dla najdłuższej ogniskowej – rewelacyjny, niedościgniony wzorzec - opracowanie Canon’a.
Na pierwszy rzut oka kamwid nie różni się znacząco od poprzedniczki, kosmetyczne zmiany dotyczą jedynie bocznej części korpusu – od strony ekranu LCD. Sam obiektyw, jego osłona, rączka, wizjer, ładowanie kasety pozostało niezmienione. Gniazdo kart SD umieszczono tuż pod ekranem LCD. Inaczej rozwiązano pierścień wyboru programów. Nie ma już dużego pokrętła – rozwiązanie ściągnięte z lustrzanek Canon’a, zastosowane w XM1. Teraz pierścienie umieszczone są na tylnej ściance oprócz EXPOSURE, które pozostało bez zmian.
Canon XM2 zapewnia pełną, ręczną kontrolę parametrów obrazu, możliwość wyboru gotowych programów. Filtr ND doskonale się sprawdza w przypadku mocno oświetlonych scen.
Ładowarka to takie samo rozwiązanie jak w XM1 – do naładowania akumulatorów nie potrzebujemy kamery jak to ma miejsce w Sony.
Wymiary XM2: 118 x 136 x 306 mm; Canon XM1 odpowiednio: 117 x 135 x 272 mm (szerokość x wysokość x długość). Waga 1120g.
Wersja NTSC modelu oznaczona jest symbolem GL2. Dostępna jest również jej reporterska wersja XV2. Robi wrażenie. Wyglądem przypomina wersje DVCAM kamer Sony. Wyróżnia ją ciemna obudowa, duża guma na okular oraz dodatkowe wyposażenie: wysokiej jakości nasadka szerokokątna 0.7x WD-58H z pokaźną osłoną i moduł audio MA-300 XLR z dużym, kierunkowym mikrofonem. Moduł ten ma dodatkowo wyjście Video – gniazdo BNC. Tak zestawiony sprzęt z większym akumulatorem to już solidne narzędzie do poważnej pracy. Chciałem podkreślić, że ten model to klasa high-end i semi-pro.
Wstępne testy wykazują przewagę Canon’a XM2 pod względem jakości obrazu i dźwięku nad poprzedniczką a także konkurencją. Sony TRV900 wypada znacznie gorzej. Jedynym rywalem może być Sony VX2000, która w słabym oświetleniu uzyskuje „minimalnie” jaśniejszy obraz, dzięki większym przetwornikom 1/3”. Chcąc zastosować je w tym modelu, Canon musiałby zbudować od podstaw nowy obiektyw 1/3”.
Podsumowując - doskonały maluch Canon’a w segmencie semi-PRO. Cena 2.999 Euro.
Chcąc dowiedzieć się więcej na temat poprzedniego modelu XM1 zapraszam do przeczytania archiwalnego artykułu: „Canon DM-XM1, nietypowy test”.
