Kręcenie filmów w 3D
Wraz ze wzrostem popularności filmów, telewizji i gier 3D, wielu filmowcow chce dołączyć do „stereoskopowej rozgrywki”. Sama technologia nagrywania w 3D jest względnie nowa, ale u jej podstaw stoją wciąż żelazne zasady znane od dawna.
Nieważne na jaki film pójdziesz dziś do kina, masz wielkie
szanse, że zaproponują ci obejrzenie go przez wielkie okulary,
które wyglądem przypominają te z czasów „dzieci kwiatów”, kiedy
spodnie dzwony były w modzie. Przy tak wielkiej popularności, to
tylko kwestia czasu kiedy twój klient zapyta, „Czy mógłbym dostać
ten film nagrany w 3D?”. Odpowiedź na to pytanie brzmi oczywiście
„tak”. Jednak, jak w przypadku każdej nowej technologii, jest kilka
nowych warunków i zasad, które należy poznać, aby nakręcić jak
dobry materiał filmowy.
Łatwo zacząć, trudniej opanować po
mistrzowsku.
Jednym z największych niebezpieczeństw filmowania 3D jest to, że
jest ono zwodniczo łatwe. Właściwie każdy może skleić taśmą dwie
kamery obok siebie i nakręcić jakiś testowy materiał. Następnie
“wystarczy” zgrać nakręcony materiał do nieliniowego edytora,
nałożyć czerwony filtr na materiał z lewej kamery oraz cyjanowy
filtr na materiał z prawej, wyrenderować i voilá! Tanie
papierowe okulary 3D i monitor to wszystko czego potrzeba, żeby
cieszyć się nowo zmontowanym filmem 3D. Niestety w praktyce nie
jest to takie oczywiste. Nagrane obiekty wyglądają jak miniaturowe
modele albo jeszcze gorzej – sprawiac wrazenie
gigantycznych. Wszystko, co znalazło się na pierwszym planie
zdaje się unosić w powietrzu, podczas gdy elementy tła wyglądają
jakby opierały się na płaszczyźnie ekranu. Co w takim razie poszło
źle?
Aby móc odpowiedzieć sobie na to pytanie, musimy nauczyć się kilku
nowych słów oraz poznać i zrozumieć kilka nowych technik
filmowania. Wszystko to podeprzeć zaś musimy dużą dozą
cierpliwości.
Istnieją dwa hasła, które każdy filmujący w 3D powinien znać:
rozstaw punktów widzenia i konwergencja.
